Związki dawniej i dziś

Ludzie od wieków szukają swojej drugiej połówki. I nie ma w tym nic dziwnego. Już nawet wielki grecki filozof, Platon, przedstawiał swoją teorię na ten temat w dziele, które uważane jest za jedno z najważniejszych dzieł tego filozofa – dziele pod tytułem „Uczta”. Ideą teorii było założenie, że niegdyś, u zarania dziejów, ludzie to były niemalże wszechpotężne i niepokonane istoty o dwóch głowach, czterech nogach oraz czterech rękach.

Bogowie bojąc się ich potęgi i tego, że tak silne istoty mogą przerosnąć ich potęgą podzielili ludzi na dwie połowy, dodając jednocześnie przejmującą tęsknotę jednej połowy za drugą. W ten sposób osłabieni ludzie do dzisiaj szukają swoich drugich połówek, a dopóki ich nie znajdą – pali ich tęsknota i uczucie pustki. Pustki, która nie zostanie zaspokojona, dopóki człowiek nie znajdzie swojej drugiej połówki. A takie poszukiwania drugiej połówki wcale nie są proste. Niektórzy mogą uważać, że niegdyś było łatwiej – jednak to wcale nie tak.

Związki dawniej i dziś

O dzisiejszych związkach powstało już dość opracowań, tekstów czy nagrań – w telewizji, radiu czy Internecie. W dodatku takie rzeczy ciągle i ciągle powstają. I nie ma w tym nic dziwnego – w końcu ludzie lubią dzielić się swoją wiedzą. A jakąś wiedzę o związkach – czy to czerpanych z doświadczenia życiowego czy też z obserwacji otaczającego świata – ludzie mają. Mniejszą lub większą, ale jakąś mają. Inaczej sprawa wygląda ze związkami z dawnych lat. Oczywiście, nadal można te wieści znaleźć w książkach, jednak wielu młodych po prostu tego nie robi. A ciekawość pozostaje.

Na przykład czy w dzisiejszych czasach ktoś orientuje się kim była swatka z prawdziwego zdarzenia? A niegdyś przecież, jeszcze kilkadziesiąt lat temu bez swatki nie zawiązałby się żaden związek. To swatka odwiedzała domy panien na wydaniu i kawalerów stanu wolnego, by przedstawić rodzinom osób, na które nadszedł czas zmiany stanu cywilnego, kandydatów na żony lub mężów. Co ważne – swatka nie przedstawiała tych kandydatur pannie bądź kawalerowi, przedstawiała je ich rodzicom lub opiekunom. Dopiero, gdy uzyskano akceptację rodzin, przechodzono do ustalania szczegółów dotyczących ślubu.

To ostatnie brzmi współcześnie? Oczywiście, w dzisiejszych czasach wspólne planowanie ślubu to rzecz najnormalniejsza w świecie. Jednakże w tamtych czasach oznaczało to nieco co innego. Ustalano warunki małżeństwa. Jakie wiano wnosi panna młoda w posagu i co ją czeka w nowym domu – w końcu żadna bogata rodzina nie oddałaby swojej córki do biednego domu. Takie mezalianse to były praktycznie samobójstwa towarzyskie. A w dawnych czasach, zwłaszcza dla osób z wyższych sfer – bogatego mieszczaństwa czy szlachty, w czasach, gdy ta klasa społeczna jeszcze istniała – reputacja to było wszystko. Doskonale pokazuje to „Moralność Pani Dulskiej” – lektura, która obnaża wszelkie kołtuństwo i złe zwyczaje mieszczan, którzy w imię zachowania dobrego imienia i właśnie reputacji zdecydowani byli za wszelką cenę prać brudy we własnych czterech ścianach.

Więcej informacji
Chciałbyś dowiedzieć się więcej o technikach uwodzenia i związkach? Odwiedź stronę www.uwodzenie.org i sprawdź to.

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *